„Czy zgadzasz się ze stwierdzeniem Vaclava Havla: „Konflikty kulturowe narastają i są dziś groźniejsze niż kiedykolwiek na przestrzeni dziejów”? Jakie działania Twoim zdaniem należy podjąć, aby świat nie stanął w obliczu wojny kultur?”
Konflikty na płaszczyźnie kulturowej są bardzo groźne. Przestają one dotyczyć sporów klasowych, czy gospodarczych, lecz wnikają w samo sedno świadomości narodowej. Ludzie różnicują się pod tym wpływem i niszczą wszystko, co wydaje im się sprzeczne z rzeczywistością.
Myśl Vaclava Havla uważam za słuszną. Kiedyś walki toczyły ze sobą narody. Miało to miejsce zarówno w średniowieczu, jak i później, chociażby w epoce napoleońskiej. Teraz jednak, od XX wieku, potężna mocarstwa nie odgrywają już takiej roli, jak kiedyś. Aktualnie konflikty zaogniają się na osi etnicznej.
Jest to spowodowane podziałem świata nie na wspomniane już mocarstwa, lecz na scentralizowane cywilizacje: Zachodu, Islamu, Chin, Indii, czy też Prawosławia lub Latyno-Amerykanów. Te okręgi kulturowe są sobie często wrogo nastawione. Czynników jest wiele: różnice etniczne, kulturowe, obyczajowe, czy nawet gospodarcze.
Zmianę w powstawaniu konfliktów widać w przypadku Jugosławii i Serbii. Państwa te dostały poparcie zbrojne nie ze względu na swe położenie, lecz właśnie przez określoną przynależność kulturową, etniczną.
Czynnikiem potęgującym konflikty jest bliskość granic odrębnych, zróżnicowanych kultur. Podczas zderzeń kulturowych dochodzi do konfliktów, które pogłębiają się z czasem coraz bardziej.
Konflikty kulturowe dzielą, ale sama cywilizacja jest z natury skazana na globalizację. Łączy ona ludzi, a tym samym narody – tak stało się z Niemcami, Koreą i Chinami.
Czasem jednak procesy są zbyt nagłe i globalizacja przegrywa z chęcią posiadania suwerenności. Dobrym przykładem jest rozpad ZSRR oraz Jugosławii i Bośni. Procesy te trwają nadal, co możemy obserwować chociażby w przypadku uciśnionej Czeczenii.
Transformacji towarzyszy także ogólne napięcie społeczeństwa, widoczne na Ukrainie, w Nigerii, Sudanie, Indiach, czy na Sri Lance.
Konflikty kulturowe nie ograniczają się tylko do cywilizacji, ale korespondują także z podziałami politycznych wpływów. Mowa u o żelaznej kurtynie, która podzieliła Europę na Wschód i Zachód. Miało to wpływ na separyzację kultury, a także religii i obyczajów. W konsekwencji lat, przyczyniło się to do różnizacji państw, które względem siebie stały się konfliktogenne – w związku z niezrozumieniem odmienności.
Gospodarka ma duży wpływ na konflikty. Kultura Zachodu jest potężna, wobec czego inne cywilizacje pragną jej dorównać. Nie wiąże się to jednak z industrializacją, lecz konfliktogennym militaryzmem.
Urs Altermatt twierdzi, że granice polityczne nie pokrywają się z etnicznymi. Jest to prawda, bo w procesie ekspansji terytorialnej nie zważano na odrębności kulturowe. Upodobnienie, unifikacja, a czasem wręcz wynarodowienie prowadzi do buntu. Ludzie w takiej społeczności pragną indywidualizacji zarówno na płaszczyźnie etnicznej, językowej, jak i religijnej – co prowadzi do konfliktów.
Owoce konfliktów są straszne i dowodzą słuszności tezy Havla. Uchodźcy okazali się największym problemem sporów. Jako metody ich obrony zainicjowano przepisy konwencji genewskiej oraz rozszerzono jej zakres do UNHCR. Dzięki temu pomoc zostanie udzielona każdemu, bez względu na warunki polityczne, czy geograficzne.
Najwięcej uchodźców pochodzi z terenów, gdzie konflikty kulturowe są najpotężniejsze. Na wskutek dekolonizacji Afryki, kryzys przechodzi duża część kontynentu – zarówno Centralna, Zachodnia, jak i Północno-Wschodnia. Konflikty między USA a tzw. „osią zła” owocują konfliktami i napływem uchodźców z Azji Południowo-Zachodniej oraz Bliskiego Wschodu i Afganistanu.
Problemem konfliktów etnicznych okazuje się ochrona i późniejsze traktowanie uchodźców. Często emigranci ekonomiczni są z nimi utożsamiani, co doprowadza do wzrostu poziomu niechęci w społeczeństwie. Przepisy często są zbyt skomplikowane, wobec czego osoba traktowana jest jako odmieniec, wyrzutek.
Największym konfliktem w XXI wieku okazuje się spór między Zachodem a Islamem. W tekście „Pełzający Eurodżihad” można dowiedzieć się o jego jaskrawych skutkach. Ataki terrorystyczne okazują się być najnowszym i najskuteczniejszym sposobem na zamanifestowanie swej nienawiści. Konflikt narasta, obrona i prewencja z jednej strony, z drugiej zaś budowanie niebezpiecznej siatki.
Konfliktom kulturowym można jednak zapobiec. Organizacje pokojowe, jak chociażby ONZ spełniają ważną rolę na arenie międzynarodowej. Jedyną ich wadą jest często pozorna suwerenność od konkretnych mocarstw albo właśnie kręgów kulturowych.
Dobrym sposobem okazuje się też konsolidacja państw w organizacje, dzięki czemu mogą one współpracować, a nie doszukiwać się między sobą różnic – przykładem jest Unia Europejska.
Najbardziej banalnym, ale chyba najskuteczniejszym okazuje się samo unikanie konfliktów. Czasem wystarczy nie prowokować, by zachować pokój. Ważne jest, by nie ingerować w wewnętrzne struktury danych państw – zwłaszcza, gdy ich nie rozumiemy.
Warto zastanowić się nad tym, aby zapewnić potencjalnym ofiarom wojen godny los. Usprawnienie przepisów ds. uchodźcy powinno w tym pomóc.
Ostatnią kwestią jest urzeczywistnienie pełnej tolerancji i akceptacji wobec, w naszym mniemaniu, odmienności. Szacunek powinien w konsekwencji zaowocować długoterminowym pokojem.
Czasami utrzymanie pokoju nie jest proste. Baskowie, czy Czeczeni od dawna domagają się upragnionego państwa. I choć problemy w tych dwóch przypadkach są zupełnie różne, to wszyscy pragną jednego – pokoju.