…tak sobie pomyślałam, gdy udało mi się zaliczyć pomyślnie pierwszą, czerwcową sesję na kierunku lekarskim ze średnią 4,0. Imprezy, życie studenckie, zabawa i sport, i paradoksalnie nadmiar wolnego czasu, z którym postanowiłam coś zrobić. Moim pomysłem na dalsze 5 lat studiów był Kurs Sikory. Dlaczego akurat ta firma, nie inna?
Po pierwsze: było to coś, co już znałam – uczęszczałam na tzw. kurs czerwcowy – kurs intensywnych powtórek bezpośrednio przed egzaminem wstępnym na medycynę.
Po drugie: nie zmęczę się przecież w takiej pracy i spokojnie będę mogła wkuwać kolejne tomiska medycznych podręczników. Z informacji, jakich zasięgnęłam u byłych pracowników Kursu Sikory, wiedziałam, że w pracy nie trzeba się stawiać 5 dni w tygodniu, jedynie w czasie zajęć na kursie, głównie w weekendy. W założeniu taka praca nie kolidowała z zajęciami, co też sprawdziło się w praktyce. Trzecim powodem był, oczywiście, czynnik materialny, jak i ambitniejszy wydźwięk charakteru pracy niż kasa w Carrefour’e.
Kurs Sikory był miejscem, gdzie można było się rozwinąć, na co szczególny nacisk kładł zawsze nas szef, Jarosław Sikora.
Jak w każdym miejscu pracy, zaczyna się od najprostszych rzeczy – a może tak prosto wyglądających z zewnątrz, a będących sztuką, którą należy szybko opanować w czasie licznych szkoleń w trakcie okresu próbnego, czyli nabyć i umiejętnie zastosować wiedzę z zakresu obsługi klienta, a naszego Kursanta. W praktyce poznawało się 1500 sposobów na „uprzejme zakomunikowanie” Uczestnikowi Kursu Sikory o najbardziej oczywistej dla nas sprawie, a dla Niego będących nowością w aspekcie korzystania z naszego kursu. Komu nie zależy na rozwinięciu takich umiejętności, nie polecam pracy w tej firmie. Osobiście, dzięki temu, po skończonych już studiach, nie mam problemu z rozmową z pacjentami w szpitalu, co jak się okazało w czasie studiów, jest nie lada sztuką.
Słowo o szefie, czyli Jarku Sikorze: wymagający. Kropka, gdyż w całości oddaje istotę zjawiska… Chociaż dodam, że jest fanem farmakologii, dzięki czemu mogłam liczyć na odpytkę przed kolejnym kolokwium z farmakologii, tudzież bezpośrednio przed egzaminem, kiedy czasu na naukę było relatywnie mało, a w pracy trzeba było się stawić.
Poza obsługą klienta nabyłam kilka innych cennych umiejętności, m.in. sprawnej obsługi komputera, edycji stron internetowych, a wszystko dzięki wspaniałemu Zespołowi, starszych stażem pracowników, którzy chętnie służyli pomocą w każdej sytuacji, co było niesamowicie cenną rzeczą.
Jak każda praca wymagała cierpliwości i poświęceń, np. siedzenia w pracy do godziny 1.00 w nocy w piątek, a potem na 8.00 w sobotę znowu do pracy, bo wstał już kolejny dzień – tak, Kurs Sikory never sleeps. Niektórzy nie wytrzymują i odchodzą. Ja jednak nie bałam się takich wyzwań i tego, że ktoś czegoś ode mnie wymaga. Dzięki temu teraz wiem, ile mogę sama wymagać od siebie.