Jak o nietrwałości ziemskich wartości mówią poeci? Odpowiedz na pytanie, analizując i interpretując poniższe wiersze. Zwróć uwagę na postawę „ja” lirycznego, wykorzystaj konteksty kulturowo – literackie.
W. Szekspir Sonet 65
Skoro musisz ni kamień, ni bezkresne morze
Nie ostoją się śmierci, która moc ich kruszy.
Jakże się, szalejącej, przeciwstawiać może
Piękno, słabsze od kwiatu przemarzniętej gruszy?
Przeciw dniom szturmującym jakże się obroni
Miodowy oddech lata? Ich ciosy potężne
Granit znajdują słabym; w ich niszczącej dłoni
Stal wiotczeje i bramy pryskają mosiężne.
Gdzież cenny klejnot czasu z pełnej czasu skrzyni,
Gdzie się przed nim uchowa? Jego stopy chyże
Czyja dłoń zdoła wstrzymać? Kto trwałymi uczyni
Piękno i nie pozwoli urody mu wydrzeć?
Nikt, nikt czasu nie wstrzyma; chyba iż cud jaki
Zaklnie miłość płonącą w czarne moje znaki.
M. Sęp Szarzyński Sonet I
O krotkości i niepewności na świecie żywota człowieczego
Echej, jak gwałtem obrotne obłoki
I Tytan[1] prętki[2] lotne czasy pędzą,
A chciwa może odciąć rozkosz nędzą
Śmierć - tuż za nami spore czyni kroki.
A ja, co dalej, lepiej cień głęboki
Błędów mych widzę, które gęsto jędzą[3]
Strwożone serce ustawiczną nędzą,
I z płaczem ganię młodości mej skoki.
O moc, o rozkosz, o skarby pilności,
Choćby nie darmo były, przedsie[4] szkodzą,
Bo nasze chciwość[5] od swej szczęśliwości
Własnej[6] (co Bogiem zowiemy) odwodzą
Niestałe dobra. O, stokroć szczęśliwy,
Który tych cieniów wczas[7] zna kształt prawdziwy!
Przypisy
[1]Tytan - w mitologii synowie Nieba i Ziemi, którzy chcieli zdobyć niebiosa, lecz zostali przez Jowisza porażeni piorunami
[2]prętki - dziś: prędki
[3]gęsto jędzą - często dokuczają, nękają
[4]przedsie (a. przedsię) - przecież
[5]chciwość - tu: chęć, pragnienie, pożądanie
[6]własnej - prawdziwej, właściwej
[7]wczas - w porę
Nietrwałość ziemskich wartości to temat szeroko poruszany w literaturze. Zamienia się on z toposem vanitas omawiającym marność ludzkiego żywota, przemijanie świata i wartości doczesnych, poddanie się upływającemu czasowi. Zapoczątkowany w biblijnej księdze Koheleta motyw, stał się punktem wyjścia do rozmyślań twórców dotyczących destrukcyjnej siły śmierci i stosunku, jaki ma do niej człowiek, a także rozgraniczeniu krótkiego życia ziemskiego i wiecznego w otoczeniu Boga oraz związanych z takim pojmowaniem rzeczywistości postaw. Zagadnienie to podjęte zostaje przez barokowych poetów: Williama Szekspira w „Sonecie 65” i Mikołaja Sępa Szarzyńskiego w „Sonecie I /O krótkości i niepewności na świeci żywota człowieczego”. Oba utwory opisują uczucia jednostki, która zdaje sobie sprawę z ziemskich nietrwałości oraz stałej obecności śmierci w naszym życiu.
„Sonet 65” to przykład liryki bezpośredniej, refleksyjnej. Podmiot liryczny ujawnia się w 1 os. l. poj. dopiero w ostatnim wersie, co nadaje utworowi wymiar uniwersalny. Osoba mówiąca wskazuje ogromną, nieograniczoną moc śmierci, przed którą nic nie może się uchronić. W tym celu stosuje hiperbole i personifikuje tę siłę, która wydaje się być powszechnie obecna, szalejąca i niszcząca nawet to, co fizycznie odbierane (trudność mosiądzu i kamieni, nieobejmowane wzrokiem moce) jest jako trwałe i potężne. Swe odczucia wzmacnia poprzez zastosowaną poetykę negacji, tworząc przekaz, iż od ostatecznego końca nie może uciec nic. Drugą tak potężną siłą opisaną w sonecie staje się czas, rozumiany linearnie poprzez nadchodzenie kolejnych dni. Ciekawym zabiegiem wydaje się być pokazanie jego destrukcyjnej mocy poprzez skojarzenia związane z wojną, walką („stal wiotczeje i bramy pryskają mosiężne”, „ich ciosy”). Upersonifikowanie czasu pełni podobną funkcję, jak w przypadku śmierci. Te duże siły są ze sobą złączone (upływające dni prowadzą nas do zakończenia ziemskiego życia), nikt nie potrafi ich zatrzymać, nie można się przed nimi schować. Kontrola nad nimi mogłaby się stać najwyższym klejnotem, jednak żaden człowiek tego nie potrafi. Podmiot liryczny zestawia z biegnącym czasem i nadchodzącą śmiercią, piękno. Kontrast pomiędzy mosiądzem, kamieniem, a przemarzniętą gruszą wskazują na jego słabość, ulotność, którą potwierdza także określenie piękna jako „miodowego oddechu lata. Wyrażenie to oddziaływuje na nasze zmysły, jest odbierane jako ulotne, pozbawione konkretnej, stałej formy. Podmiot liryczny zadaje pytania retoryczne, czym wzmacnia refleksyjny wymiar utworu, poszukuje kogoś lub czegoś, co zatrzymałoby urodę piękna. Jego niepokój obrazują też liczne przerzutnie. W przedostatnim wersie odpowiada na dręczące go rozterki stwierdzając, iż nikt nie jest zdolny do zatrzymania tych wartości (wzmacnia przekaz poprzez powtórzenie słowa „nikt”). Jednak za chwilę dodaje swej wypowiedzi wymiar nieco mistyczny, tajemniczy, gdyż jednak siła nieskonkretyzowanego cudu może sprawić, iż miłość będzie mogła oprzeć się czasowi. Dotyczy ona „czarnych znaków” podmiotu. Można je zrozumieć jako oczy, wtedy jego stwierdzeniem będzie manifestacja nadziei na szanse przetrwania prawdziwych uczuć lub jako znaki na papierze, co przenosi odbiór utworu na płaszczyznę dotyczącą poetyckiej twórczości, która opisuje emocje i być może, przy odpowiednich warunkach, pokona destrukcyjne siły. Język „ja lirycznego”, jest pełen odniesień do natury, cechuje go także liryczność, ekspresyjność (hiperbole, powtórzenia). Podmiot jawi się jako osoba wrażliwa, emocjonalna, pragnąca zatrzymać czas, by móc poznać piękno, miłość, które są dla niego wartościami istotnymi. Trudno określić, czy rzeczywiście wierzy w cud, który pozwoliłby je zatrzymać, jednak takie zakończenie utworu pozostawia czytelnika w niepewności skontrastowanej z wcześniejszym, tak dobitnym ukazaniem nietrwałości świata ziemskiego.
Sonet Mikołaja Sępa Szarzyńskiego to także przykład liryki bezpośredniej o tematyce refleksyjnej. Podmiot liryczny wypowiada się w 1 os. l. poj., momentami także w liczbie mnogiej. W ten sposób osobiste doświadczenia „ja mówiącego” stają się punktem wyjścia do uniwersalnego ujęcia motywu vanitas. Czas w utworze jest linearny, nieustannie płynie. Porównany zostaje do płynących po niebie obłoków, mitologicznych Tytanów, co czyni go siłą ponadziemską, niezrozumiałą dla zwykłych ludzi, ale też odwieczną (tak, jak mity). W parze z czasem, tak samo jak u Szekspira, światem rządzi też upersonifikowana śmierć. Znajduje się za ludźmi, jest więc niespodziewana i niepoznana. To, iż podmiot zauważa istnienie tych dwóch sił, które panują nad ludzkim życiem, staje się dla niego pretekstem do spojrzenia na własne istnienie poprzez pryzmat jego przemijania. Czasy młodości ma już za sobą, wydaje się być człowiekiem doświadczonym, który w miarę upływu lat zaczyna coraz wyraźniej pojmować swoją doczesność i popełnione w przeszłości błędy. Personifikacja serca wyraża jego emocje, obawy związane ze zbliżającym się końcem żywota i nawiązania do tytułu wiersza, który informuje, iż życie człowieka jest krótkie i niepewne. Zgodnie z budową sonetu włoskiego dwie ostatnie strofy pokazują ogólną prawdę. Podmiot liryczny zwraca uwagę, iż wartości doczesne odwodzą nas od tego, co najważniejsze i trwałe, czyli Boga. Określa je zbiorowo „niestałymi dobrami”. Taki epitet podkreśla ich marność wobec sił przemijania i wskazuje, iż nie dają one człowiekowi nic. Nazwanie ich „cieniami” kontrastuje ze skojarzeniami z boską światłością, demaskuje oszustwo. Podsumowaniem rozterek podmiotu dotyczących ziemskiego życia jest jego racjonalne wyznanie (podkreślone wykrzyknikiem), które można odebrać jako komentarz do jego życia (żal z powodu błędów młodości, strachu przed śmiercią, skupieniem się na rzeczach materialnych), lecz także jako przesłanie człowieka, który z perspektywy osoby zbliżającej się do kresu życia, chce przekazać prawdy dotyczące ludzkiego istnienia oraz pouczyć tych, którzy zamiast myśleć o Bogu, skupiają się na rzeczach materialnych, karierze, beztrosce.
Porównując oba utwory warto przyjrzeć się właśnie tym końcowym przesłaniom. Oba sonety zgodnie zauważają moc upływającego czasu i nieuchronność śmierci, jednak inaczej widzą wartości ziemskie. Podmiot liryczny w wierszu Szekspira utożsamia je z uczuciami (pięknem, miłością), podczas gdy „ja mówiące” u Sępa Szarzyńskiego wyraża żal, iż człowiek skupia się na życiu doczesnym, zapominając o Bogu i oddaleniu się od niego. Takie różnice uwydatniają skalę problemu marności, czy człowiek powinien zapomnieć o własnych uczuciach i emocjach, pragnieniach wobec nietrwałości swego istnienia?
Można w tym momencie sięgnąć do twórczości poety epoki renesansu Jana Kochanowskiego. W „Trenach” nie ma dokładnych nawiązań do wartości doczesnych, lecz doskonale ukazują one postawę człowieka wobec problemów śmierci i przemijania, które zaczynamy sobie uświadamiać dopiero, gdy nas dotkną. Nie pokonamy sił, które rządzą naszym życiem, ale mamy prawo odczuwać emocje, cierpieć, a także kształcić się, korzystać z życia. Kochanowski, szczególnie w „Trenie XIX”, pokazuje, iż możemy płakać nad naszą marnością, nie musimy się jej wstydzić, gdyż to właśnie ten przerażający czas uleczy nasze rany, a śmierć stanie się przepustką do nowego, szczęśliwego życia.
Nietrwałość ziemskich wartości to ważny temat, gdyż porusza największe lęki człowieka dotyczące życia doczesnego i śmierci. Szekspir i Sęp Szarzyński pokazują poprzez swoje utwory, iż zdają sobie sprawę z marności ludzkości, która nie może opanować czasu, uciec od końca istnienia. Polski poeta zwraca uwagę na oddalenie się jednostki od Boga, która upatrzona w ziemskie pokusy, zapomina o swoi ostatecznym przeznaczeniu. Szekspir skupia się na uczuciach, pięknie, miłości, które podmiot w jego sonecie chciałby uchronić. Syntetyzując te dwa utwory, można dojść do wniosku, że nasze istnienie jest nietrwałe i ulotne, ale warto pielęgnować to, co dobre, dbać o tych, których kochamy, pozostawić po sobie coś istotnego, a jednocześnie wyzbyć się materializmu i powierzyć się Bogu, siłom wyższym, które decydują o naszym życiu.