Prezentujemy najlepsze prace konkursowe, wybrane przez Radę Naukową Kursu Sikory.
Duża wiedza, świetny warsztat pisarski oraz dociekliwość w drążeniu tematu to tylko niektóre cechy naszych finalistów. Dlatego tym chętniej publikujemy prace Ewy Wikieł, Aleksandry Rybki oraz Rafała Nobisa i gratulujemy wygranej.
Organizatorzy Kursu Sikory
Nagrodzone prace:
1. Co się stało ze świętym Mikołajem – czyli jak świat reaguje na upadek sfery sacrum, ostry czynnik szokujący w bezczelnej walce o pieniądze. (Rafał Nobis)
2. Paradoks bliźniąt - z czym to się je? (Aleksandra Rybka)
3. Fizyka magistra vitae, czyli fizyka przez pryzmat humanisty. (Ewa Wikieł)
Wszystkie prace prezentujemy poniżej.
Rafał Nobis – kurs maturalny z WOS-u
„Co się stało ze świętym Mikołajem – czyli jak świat reaguje na upadek sfery sacrum, ostry czynnik szokujący w bezczelnej walce o pieniądze”.
Śmierć bliskich jest okresem, kiedy rośnie w nas niepohamowany żal. Nie jesteśmy wtedy w stanie myśleć o niczym innym, jak o osobie, którą straciliśmy, z którą nigdy więcej nie zamienimy już słowa.
Tragedią, która wstrząsnęła dość niedawno całym światem, była niewątpliwie śmierć Jana Pawła II, nazywany pośmiertnie Wielkim. Na oczach milionów ludzi rozgrywało się współzawodnictwo życia i śmierci. Było to o tyle przerażające, bowiem to właśnie ten Papież jako pierwszy, przełamał dotychczasowe nieprzekraczalne bariery Kościoła. Stał się ikoną otwartej mowy, dźwięcznej myśli, zarówno dla dorosłych, jak i dzieci.
Gdy odszedł, w milionach serc zapanowała cisza. Świat wstrzymał oddech, a z całej Ziemi zjeżdżali się ludzie na ostatnie spotkanie z Janem Pawłem II. Każdy, kto tylko mógł, uczestniczył w ceremonii. Na miejscu, w szkole, czy pracy przed telewizorem, duszą i myślą w Kościele – wszędzie tam ludzie byli razem z nim.
W dzisiejszym świecie można jednak zaobserwować proces, który wydaje się być nieunikniony. Jest to oczywiście kapitalizm, zaostrzający się z roku na rok. Tym razem, przybrał on jarzmo na tyle prowokujące, co nawet bezdyskusyjnie głupie i niesmaczne.
Okres przedświąteczny wydaje się być czasem, gdy kupujemy prezenty – o prawdziwej tradycji Świąt przecież już nikt nie pamięta... – wysyłamy kartki. I rzecz dotyczy właśnie tych z gruntu niewinnych pocztówek. Otóż pewna, bądź co bądź, amerykańska firma wyprodukowała olbrzymi nakład kartek, który zalał pół świata. Nie byłoby w tym nic gorszącego, gdyby nie fakt, co przedstawiała na stronie tytułowej.
Oczom milionów ludzi ukazał się nieżywy, leżący na katafalku Jan Paweł II, w specjalnych, czerwonych i białych szatach. W tle zaś, znajdował się Prezydent Stanów Zjednoczonych, George Bush. Doprawiono do niego dymek, który w wolnym tłumaczeniu brzmiałby: „Co się stało ze świętym Mikołajem?”...
Opinia publiczna była oburzona. Fakt, że wielkie koncerny nie liczą się z poszanowaniem ludzkiej godności to jedno, ale pogwałcenie fundamentalnych praw życia, to drugie. Firma ta nie była jednak odosobniona w swoich działaniach i nie miała zamiaru wycofać się z projektu, wręcz przeciwnie, stosowała coraz bardziej agresywną politykę cenową i nakładczą.
W tej chwili nie liczy się już to, że produkty przedstawiające martwego papieża zostały zbojkotowane. Postawa taka bowiem jest czymś według mnie normalnym i prawidłowym. Problemem okazuje się fakt, że do czegoś takiego w ogóle doszło. Widać więc, jak bardzo w walce o pieniądze poszły media, sztuka masowa – o ile jeszcze może nazywana być sztuką. Tabu, sfera sacrum, poszanowania życia dla nich nie istnieją. Nie ma czegoś, co miałoby stanąć pomiędzy nimi, a celem.
Czynnik szokujący wydaje się być w takich wydarzeniach priorytetowy, ale tym razem nie zdał egzaminu. Zazwyczaj to prowokacja staje się bazą promowania produktów. Bez niej klienci nie zainteresują się tym czymś, co najprawdopodobniej zginęłoby w gąszczu innych tworów.
Wizerunek martwego papieża nie przeszedł. Ostry czynnik szokowania okazał się tym razem zbyt silny, by został zaakceptowany. Dochodzą tu także głosy wierzących, co zmienia sprawę diametralnie. Na szczęście nie tylko oni wygłosili swój sprzeciw wobec takich działań.
Ludzie łączyli się w bólu i cierpieniu, gdy odszedł Jan Paweł II. Po ponad dwóch latach ludzi połączyło to samo, lecz w zupełnie innej formie. Sprzeciwili się aktywnie wobec postaw skrajnego kapitalizmu. Dowodzi to tego, że społeczeństwo nie staje się z biegiem czasu bezimienną masą, która ginie w swej unifikacji. Aktywnie walczy o podstawowe i fundamentalne prawa, jakimi są poszanowanie godności ludzkiej.
Zachowanie społeczności było wzorowe. Ogólnoświatowy sprzeciw wobec totalnej głupocie i przekroczeniu granicy był tym, co podkreśliło fakt, że ludzkość do końca nie jest spętana komercją wolną od wartości. I niech tak pozostanie.
Aleksandra Rybka – kurs maturalny z fizyki
Paradoks bliźniąt - z czym to się je?
Albert Einstein, tworząc szczególną teorię względności, wykazał, że w układach poruszających się, czas płynie wolniej. Z tym stwierdzeniem wiąże się wiele sprzeczności, z których najsłynniejszy jest paradoks bliźniąt. Krąży o nim wiele mitów, które powstały w wyniku błędnej interpretacji teorii Einsteina, czy nawet samego pojęcia paradoksu.
Aby łatwo zrozumieć tę sytuację, należy wyobrazić sobie dwoje bliźniąt, żyjących razem na Ziemi. W pewnym momencie brat A zostaje wysłany w podróż po galaktyce z ogromną prędkością. Bliźniak, który pozostał na Ziemi (bliźniak B) widzi, że jego brat, zgodnie z teorią względności, poruszając się szybciej, starzeje się wolniej. Po zakończeniu podróży okazuje się, że bliźniak A jest młodszy od bliźniaka B. Różnica wieku między nimi przy prędkości pojazdu kosmicznego równej około 87% prędkości światła byłaby równa rok, a przy prędkości 99,5% prędkości światła byłaby równa aż 10 lat.Wyżej przedstawione rozumowanie jest przez wielu uważane za paradoks bliźniąt, choć tak naprawdę jest to tylko interpretacja szczególnej teorii względności.
Jednak analogiczne rozumowanie może przeprowadzić bliźniak A i stwierdzić, że skoro on jest w spoczynku, to B porusza się z dużą prędkością. Jaki z tego wniosek? Brat B starzeje się wolniej, a w chwili spotkania bliźniak A będzie starszy od bliźniaka B. Można teraz sobie zadać pytanie: kto w tej sytuacji jest starszy? Paradoks polega na tym, że nikt nie może być równocześnie młodszy i starszy. Mogłoby się wydawać, że teoria względności nie zdała egzaminu, bo przecież prowadzi do sprzeczności. Jednak to, co wymyślił Einstein okazuje się jak najbardziej prawdziwe. Problem polega na niewłaściwym zastosowaniu szczególnej teorii względności. Stwierdził on w jednym ze swoich postulatów, że tylko układy inercjalne są równouprawnione.
Układ związany z bliźniakiem A jest nieinercjalny (podczas powrotu na Ziemię czuje siłę bezwładności), z tego też powodu tylko to co mówi bliźniak B jest prawdziwe. Właśnie dlatego, gdy na Ziemię powróci bliźniak A, to bliźniak B będzie starszy.
Bibliografia:
1) Halliday D., Rescick R., Walker J. Podstawy fizyki 4 (2005)- PWN, Warszawa
2) Hewitt P.G. Fizyka wokół nas (2003)-PWN, Warszawa
Ewa Wikieł – kurs maturalny z historii
Fizyka magistra vitae, czyli fizyka przez pryzmat humanisty.
Czytając ten tekst, trudno sobie wyobrazić, że kropka kończąca to zdanie zawiera miliardy cząsteczek. Tak samo nie jesteśmy świadomi tego ,jak ważną rolę odgrywają zjawiska fizyczne w naszym życiu codziennym. Fizyka jako próba opisania procesów zachodzących we wszechświecie od zawsze uznawana była za domenę umysłów ścisłych. Nikt bowiem tak jak oni, nie jest w stanie z matematyczną precyzją obliczyć pęd fotonu, czy opór elektrolitu. Jednakże chciałabym zauważyć, że wszechobecność fizyki dotyczy całej ludzkości, a więc także...humanistów. Cóż, nie każdy z nas urodził się Einsteinem, ale nikt z nas nie może żyć bez fizyki...Mamy z nią styczność chociażby gotując wodę w czajniku...
Czy wobec tego fizykę nazwać można królową nauk? Uważam, że tak, a jako poparcie mojej ,,teorii” przytoczę przykład związany z AKUSTYKĄ, jednym z najbardziej ,,życiowych” działów fizycznych. Już sam fakt MÓWIENIA jako drgania strun głosowych świadczy o tym, że każde dźwiękowe zjawisko to nic innego jak proces fizyczny... A tych zjawisk są miliardy... nie mówiąc o elektrostatyce, przepływie prądu, grawitacji, czy trzech zasadach dynamiki Newtona. Nawet procesy zachodzące w mózgu można zredukować do prostych zjawisk.
Jednym z najbardziej fascynujących zjawisk fizycznych jest tęcza, stanowiąca rozszczepienie światła. Obok niej żaden humanista nie przejdzie obojętnie, tak samo jak wobec zaćmienia słońca. Dlatego też pragnę udowodnić, że fizyki nie należy utożsamiać jedynie z naukowcami, zdobywcami nagrody Nobla, twórcami teorii, które niemożliwe są do obalenia. Nie, fizyka jest dla wszystkich. Moim zdaniem stanowi ona najbliższą człowiekowi naukę. I nawet jeśli nie będziemy w stanie obliczyć współczynnika załamania światła, to nie możemy stwierdzić ,że fizyka nas nie dotyczy. Jednym słowem: FIZYKA RULES!!!