Intensywny czas matur 2011 dobiegł wreszcie końca. Byliśmy ciekawi, jak oceniają ten czas i poprzedzający go okres przygotowań do matury nasi Absolwenci 2010/2011.
„Patrząc na siebie przed maturą stwierdzam, że maksymalnie wykorzystałam ten czas. Wcześniej, tzn. podczas przygotowań do matury, często zarzucałam sobie, że zamiast usiąść do książek wolałam obejrzeć jakiś film w TV. Ale z perspektywy czasu wiem, że czasem taki relaks też jest potrzebny. Nie wolno myśleć tylko i wyłącznie o nauce, ale należy zawsze pamiętać, że to właśnie nauka i matura są w tym czasie priorytetem, są najważniejsze. Często potrzebowałam impulsu, czegoś co zmobilizuje mnie do pracy- właśnie w tej kwestii pomógł mi Kurs Sikory, bo na każde zajęcia trzeba się było przygotować, rozwiązywać matury i zadania w domu, przez Internet. Dzięki temu nie zmarnowałam czasu na planowanie, zastanawianie się, np. "co dziś powtórzyć?". Mogę z całą pewnością stwierdzić, że Kurs pomógł mi nie tylko w nauce, w powtórzeniu wiedzy, opanowaniu umiejętności poprawnego rozwiązywania zadań maturalnych, ale także w kwestii organizacji mojej pracy w domu. W porównaniu z moimi kolegami i koleżankami, podeszłam do majowej matury z o wiele większą pewnością siebie. Zadania na maturze były bardzo podobne do tych kursowych, a niektóre nawet identyczne! Dobrze wiedziałam, co muszę napisać i na co zwracają uwagę egzaminatorzy:) Mimo, że jeszcze nie znam wyników, wiem, że moja dwuletnia przygoda z Kursem Sikory na pewno zaprocentuje wielka w tym zasługa Wykładowców KS. Pozdrawiam serdecznie:)”.
Ligocki Krzysztof 3006
„Myślę, że całkiem dobrze, ale oczywiście mogło być lepiej : ) najgorsze było to, ze tegoroczna matura różniła się od pozostałych doborem zadań. Zupełnie zawaliłem wszystkie dowody, więc spodziewam się mniej więcej 60-70% : )).
Może nie do końca krótko i zwięźle ale podzielę to na plusy i minusy. Minusami wg mnie były dojazdy, kiedy co piątek musiałem dojeżdżać busem 100 km do Warszawy i to że w tym roku nie miałem wcale weekendów no ale taki już jest żywot maturzysty, który chce dobrze napisać maturę :) Plusów natomiast jest o wiele więcej: Poznałem masę fajnych osób. Jestem zadowolony z tego że się przepisałem do grupy piątkowej bo naprawdę ludzie byli bardzo otwarci i koleżeńscy i można było nawiązać wiele znajomości. No bardzo dużym plusem była nasza pani wykładowczyni (pani Grażyna Baranowska) która motywowała nas do wysiłku intelektualnego co po całym tygodniu nauki w szkole nie było wcale tak prostą rzeczą. Masa śmiesznych sytuacji i dialogów oraz oczywiście żarty naszej pani :) Na kursie przerobiliśmy cały materiał, a o niektórych tematach w życiu nie słyszałem i nie omawialiśmy ich w szkole. No niestety tegoroczna matura nie dała mi okazji na wykazanie się ale w końcu zawsze można spróbować za rok :) W skrócie: kurs z geografii był dobrym wyborem i polecam go wszystkim których ten przedmiot ciekawi i którzy wiedzą że usiądą do nauki, bo kurs jest tylko dopełnieniem własnej pracy. Zawsze możecie przyjść i zobaczyć a jeżeli wam się nie spodoba możecie zrezygnować.
Biologia – poszło dobrze, fizyka – ostatnie zadanie było z poziomu rozszerzonego(transformator) i chemia...przedmiot z którego myślałem, że jestem najlepiej przygotowany, rzecz jasna do każdego powtarzałem całe dnie przed egzaminem. Niestety – w tym roku CKE przesadziło. Dali bardzo trudną maturę, nieporównywalną z tą z roku ubiegłego. Sam napisałem ją na 97%. Z tej natomiast nie wiem czy będę miał 50. Bardzo dużo czytania, co jest beznadzieją i zabiera ogrom czasu. Pomyślmy zatem – niby skoro była trudna to przecież wszystkim pójdzie gorzej, liczą się staniny, ale moment moment – co z tymi którzy w tamtym roku się nie podostawiali, ponieważ wynik koło 70% był zbyt niski? Otóż dostaną się bez problemu! Wynik rzędu ~ 80% z tegorocznej to tak jakby tą poprzednią zdał na 100%. Tu właśnie jest ta niesprawiedliwość. Już teraz to nie wiem, czy egzaminatorzy z CKE mieli w zamiarze sprawdzić psychiczną wytrzymałość, czy wiedzę...
Pozdrawiam i życzę, aby w dniu układaniu matury tym razem egzaminatorzy mieli dobry dzień.
P.S. Pisanie jak największej liczby arkuszy i czytanie Vademecum ile razy się da to klucz to sukcesu!
Matura, matura, matura.
Miałem ogromny stres przed nimi, bo jestem osobą nadwrażliwą. Podczas kursów otrzymywałem bardzo przeciętne wyniki, ale one raczej odzwierciedlały czas spędzony na nauce. Do samych matur zmęczenie, wywołane bezsennością, ta z kolei spowodowana przez stres, pozwoliło mi tylko na pobieżne przygotowanie się do nich. Być może było to zbawienne, bo nie miałem potem problemów z przekombinowaniem zadań, czego unikania uczono także na kursach. Nie mniej jednak, gdy już zasiadłem na okrutnie niewygodnym, wpinającym się w nerki krześle na sali gimnastycznej, już rozpoczęto odliczanie 180 niemiłosiernych minut i spojrzawszy na treść poleceń chciało mi się płakać... ale ze szczęścia. Matury w porównaniu do tych z kursów były banałem. Gdy już wyszły oficjalne modele odpowiedzi i sprawdziłem się z nimi, wychodziła mi maturalna średnia ok. 84%, ale wyniki na moim świadectwie były o wiele niższe od tych, które sam wyantycypowałem sobie. Zszokowany tą miernością odwiedziłem nasze drogie OKE na ul. Grzybowskiej 77, gdzie pozwolono mi, w warunkach, jakie panują w San Quentin, dokonać wglądu do mojej pracy. Okazało się, że kluczem do wysokich wyników na maturze, a przynajmniej w moim wypadku, jest wyraźne pisanie :). Tak więc czytelna praca i stronienie od nadmiernego kombinowania i doszukiwania się haczyków.
Pozdrawiam, były abiturient.
Magdalena Malinowska 10095
Z perspektywy klasy maturalnej uważam, że najważniejsze jest szczegółowe określenie celów i konsekwentna ich realizacja. Nie należy uczyć się przedmiotów niematuralnych, bo to strata cennego czasu. Wydaje mi się, że przykładanie uwagi do ocen nie jest ważne. Najlepiej skupić się na własnym rozwoju. Dla przykładu, ucząc się języka angielskiego do matury, odczułam duży progress, mimo że miałam gorszą ocenę końcoworoczną od semestralnej. Wydaje mi się, że nie należy zapominać o dobrej zabawie i zatracać się w nauce. Ja, niestety, popadłam w lekki obłęd i momentami zapominałam o tym, co najważniejsze mianowicie o przyjaciołach. Nie radzę podążać tą drogą, nie odmawiajcie sobie imprez, oczywiście, w granicach ludzkiego rozsądku. Ucząc się do matury, zaczynajcie od tego, co sprawia Wam najwięcej trudności. Z autopsji wiem, że po pewnym czasie "zmuszanie się do nauki" staje się rutyną, która jakoś za bardzo nie przeszkadza w codzienności. Nie zapominajcie o aktywności fizycznej i jeszcze jedno – NIE MA JUTRO, NIE MA OD PONIEDZIAŁKU, JEST TU I TERAZ. Pozdrawiam i życzę owocnych wyników :).
Piotr Boroszko 10586
Witam.
Matura poszła mi bardzo dobrze. Biologia: 92% Chemia: 90% Fizyka: 85%.
Jest to spełnienie wszelkich moich oczekiwań. Już wiem, że dostałem się na wymarzony kierunek. Teraz odpoczywam już za granicą na wakacjach.
Praca własna była niewątpliwie podstawa moich przygotowań, ale Kurs Sikory też ma udział w moim sukcesie. Szczególnie zapadł mi w pamięci p. Jacek Rabiński, z którym przeszedłem drogę od 0 do 85% z fizyki. Maturzyści potrzebują takich nauczycieli.
Serdecznie pozdrawiam!